PLAN – KOSTARYKA + NIKARAGUA
jogowy nowy rok nad pacyfikiem
Lądujemy w San José, stolicy Kostaryki — kraju dżungli, wulkanów, leniwców i filozofii pura vida.
Po przylocie zakwaterowanie, wymiana waluty i chwila na pierwszy spokojny spacer po mieście. Ten dzień traktujemy lekko: bez pośpiechu, bez napięcia, z czasem na złapanie oddechu po podróży.
Jeśli grupa przyleci wcześniej, możliwy będzie przejazd od razu w okolice La Fortuny — bliżej natury i wulkanicznego klimatu.
Wieczorem planujemy lekką praktykę jogi po locie — spokojne rozciąganie, oddech i rozluźnienie ciała po długiej podróży. Bez presji, bez mocnej praktyki. Po prostu miękkie wejście w rytm wyprawy.
Tego dnia ruszamy do Parku Narodowego Tenorio — jednego z tych miejsc, gdzie Kostaryka od razu pokazuje, że natura potrafi przesadzić z kolorami.
Czeka nas trekking przez las deszczowy, wodospad, punkty widokowe i miejsce, w którym dwie rzeki łączą się, tworząc słynne Rio Celeste. Ten turkus naprawdę wygląda jak z Photoshopa, tylko że jest prawdziwy.
Dla chętnych będzie też tubing, czyli spływ na oponie przez dżunglę — trochę śmiechu, trochę adrenaliny i dużo wody (opcjonalnie).
Wieczorem odpoczniemy w naturalnych gorących źródłach nad rzeką Tabacón. Po pierwszym aktywnym dniu to będzie idealny moment na rozluźnienie ciała i głowy.
Jeśli logistyka dnia i przyloty na to pozwolą, rano możemy zrobić krótką praktykę oddechową lub medytację dla chętnych — bardziej po to, żeby zachować kontakt z ciałem niż „odhaczać jogę”.
Przed nami dzień przejazdowy i pierwsze spotkanie z Nikaraguą.
Przekroczymy granicę Kostaryka–Nikaragua i ruszymy w stronę San Juan del Sur — surferskiego miasteczka nad Pacyfikiem. Po drodze poczujemy już lokalny klimat: granica, zmiana kraju, pierwsze widoki Nikaragui i przejazd chickenbusem, czyli kolorowym, starym amerykańskim autobusem szkolnym.
To właśnie takie momenty przypominają, że nie jesteśmy na klasycznej wycieczce z katalogu. Jesteśmy w drodze.
Po dotarciu do San Juan del Sur czas na zakwaterowanie, odpoczynek i złapanie oceanicznego klimatu.
Wieczorem planujemy spokojną praktykę jogi po dniu w transporcie — rozluźnienie pleców, bioder i nóg, trochę oddechu i powrót do ciała po podróży.
To jeden z najbardziej wyjątkowych dni tej wyprawy.
Rano zrobimy specjalną praktykę noworoczną – z ruchem, oddechem, chwilą zatrzymania i journalingiem. Będzie czas na podsumowanie starego roku, zapisanie tego, co chcesz zostawić za sobą, i wejście w nowy rok z własną intencją.
Nie będzie to sztywny warsztat ani „duchowość na siłę”. Raczej spokojna przestrzeń na refleksję w pięknym miejscu, daleko od codziennego hałasu.
Dla chętnych: surfing na Pacyfiku (opcjonalnie). San Juan del Sur to jedno z najbardziej znanych miejsc surferskich w Nikaragui, więc jeśli marzy Ci się spróbowanie fal, to będzie dobry moment.
Po południu wejdziemy na najwyższą figurę Chrystusa w Nikaragui, skąd rozpościera się widok na ocean, zatokę i kolorowe miasteczko.
To właśnie tutaj będziemy świętować Nowy Rok — nad Pacyfikiem, w małej grupie, z oceanem, lokalnym klimatem i poczuciem, że ten rok zaczyna się naprawdę inaczej.
Jedną z nikaraguańskich tradycji noworocznych jest podpalanie viejito — symbolicznego „starca” reprezentującego stary rok. Po starym roku zostają zgliszcza, a w nowy wchodzi się z nową energią.
Po sylwestrowo-noworocznym dniu ruszamy dalej — na wyspę Ometepe, jedno z najbardziej magicznych miejsc w Nikaragui.
Ometepe leży na jeziorze Nikaragua i tworzą ją dwa wulkany: Concepción i Maderas. Już sama przeprawa promem robi wrażenie – wulkany wyrastające z jeziora wyglądają jak obrazek z innego świata.
Na miejscu zamieszkamy u lokalnych rodzin. To nie będzie anonimowy hotel ani odcięty od życia resort. To będzie prawdziwe nikaraguańskie doświadczenie: lokalny dom, gościnność, codzienność i bliskość ludzi.
Tego dnia nie planujemy intensywnej praktyki jogi. Po Nowym Roku i przejeździe dajemy sobie przestrzeń na odpoczynek, wejście w rytm wyspy i spokojne bycie tu i teraz.
Dzisiaj czeka nas jeden z najbardziej aktywnych dni wyprawy: trekking na wulkan Maderas, który ma 1394 m n.p.m.
Po drodze przejdziemy przez trzy różne strefy wegetacyjne: las suchy, wilgotny i mglisty. Będzie zielono, dziko, momentami błotniście i bardzo „wyprawowo”. Celem trekkingu jest laguna w kraterze wulkanu.
Dla chętnych po drodze możliwa będzie też wizyta na plantacji kawy (opcjonalnie).
Wieczorem zjemy kolację z widokiem na zachód słońca nad jeziorem. Po takim dniu ciało na pewno poczuje, że naprawdę było w podróży.
Wieczorem planujemy regeneracyjną praktykę jogi — spokojną, rozluźniającą, najlepiej w naturalnym otoczeniu, jeśli warunki na to pozwolą. Po trekkingu nie chodzi o mocną praktykę, tylko o odpuszczenie napięć, rozciągnięcie nóg i powrót do oddechu.
Ten dzień będzie spokojniejszy, ale nadal bardzo lokalny i blisko natury.
Rano planujemy praktykę jogi, która pomoże rozruszać ciało po trekkingu na Maderas. Będzie czas na łagodny ruch, oddech i spokojny start dnia.
Później dla chętnych: kajaki albo trekking do wodospadu San Ramón (opcjonalnie). To jedna z piękniejszych naturalnych atrakcji Ometepe — idealna opcja dla osób, które chcą jeszcze więcej zieleni, wody i aktywności.
Po południu zanurzymy się w lokalne rzemiosło. Weźmiemy udział w warsztatach obróbki jícaro, czyli dzbaniwa kalebasowego, i odwiedzimy galerię lokalnego artysty Abela Vargasa.
Rano żegnamy Ometepe i ruszamy dalej – do Granady, jednego z najpiękniejszych kolonialnych miast Nikaragui.
Granada ma zupełnie inny klimat niż surferskie San Juan czy wulkaniczna Ometepe. Kolorowe fasady, brukowane uliczki, kolonialna architektura, gwar miasta i widok wulkanów w tle – to Nikaragua w bardziej miejskim wydaniu.
Po południu przepłyniemy kajakami po Isletas de Granada – archipelagu 365 małych wysepek na jeziorze Nikaragua. Najpiękniej jest tam pod koniec dnia, kiedy światło robi się miękkie, a woda spokojniejsza.
Tego dnia nie planujemy pełnej praktyki jogi. Program będzie intensywny logistycznie, dlatego zostawiamy sobie przestrzeń na spokojne przejście z wyspy do miasta i nacieszenie się Granadą.
Rano ruszamy z Granady do León – miasta z rewolucyjną historią, kolonialną architekturą i wulkanami na horyzoncie.
Po południu czeka nas jedna z najbardziej szalonych aktywności tej wyprawy: volcano boarding na Cerro Negro.
Wejdziemy na zbocze aktywnego wulkanu, a potem zjedziemy z niego na specjalnych deskach. Brzmi absurdalnie? Trochę tak. I właśnie dlatego zostaje w pamięci na długo.
Na miejsce zabierze nas kolorowy, imprezowy chickenbus – więc przygoda zacznie się jeszcze zanim dotrzemy pod wulkan. To dzień pełen adrenaliny, kurzu, śmiechu i poczucia: „serio, właśnie zjechałam/zjechałem z wulkanu”.
Tego dnia nie planujemy praktyki jogi — dajemy ciału i głowie przestrzeń na tę przygodę.
Rano zwiedzimy León. Wejdziemy na dach największej katedry Ameryki Centralnej — biały, falujący dach i panorama wulkanów to jeden z najbardziej charakterystycznych widoków w Nikaragui.
Później ruszymy w stronę Masayi. Po drodze odwiedzimy lokalny targ rękodzieła — dobre miejsce na pamiątki, które nie wyglądają jak przypadkowy magnes z lotniska.
Wieczorem czeka nas wulkan Masaya, czyli jedno z niewielu miejsc, gdzie można zobaczyć płynną lawę w kraterze. To doświadczenie jest krótkie, ale bardzo mocne — stoisz nad kraterem i widzisz żywą, czerwoną ziemię.
Po tej intensywnej nikaraguańskiej części wyprawy ruszymy nocnym autobusem z Managui do San José w Kostaryce.
To jeden z tych dni, które pokazują prawdziwy charakter wyprawy: dużo się dzieje, zmieniamy miejsca, korzystamy z lokalnej logistyki i wyciskamy z trasy maksimum.
Po nocnym przejeździe wracamy do Kostaryki i ruszamy w stronę karaibskiego wybrzeża – do Puerto Viejo de Talamanca.
Po intensywnej Nikaragui zmienia się klimat: będzie bardziej miękko, zielono, tropikalnie i karaibsko. Puerto Viejo to kolorowe miasteczko, gdzie reggae gra z knajpek, rowery są najlepszym środkiem transportu, a leniwce naprawdę potrafią wisieć nad głową.
Rowerami odwiedzimy okolice Puerto Viejo i Park Narodowy Manzanillo – plaże, tropikalna roślinność, karaibski luz i natura bardzo blisko.
Tego dnia planujemy praktykę rozluźniającą po długim przejeździe – rano po dotarciu albo wieczorem, w zależności od logistyki. Będzie spokojnie: plecy, biodra, nogi, oddech i regeneracja po podróży.
Rano planujemy jogę na plaży — spokojny start dnia, powitanie słońca, szum morza i ciało, które po ostatnich przejazdach zasługuje na trochę uwagi.
Później ruszymy do Parku Narodowego Cahuita – miejsca, gdzie karaibska dżungla spotyka się z rafą koralową. To jeden z tych parków, w których idziesz ścieżką między zielenią a morzem i co chwilę wypatrujesz czegoś w koronach drzew.
Możemy spotkać leniwce, wyjce, tukany i inne tropikalne zwierzęta.
Dla chętnych tego dnia możliwy będzie też surfing albo wizyta w Jaguar Rescue Center — ośrodku rehabilitacji dzikich zwierząt (opcjonalnie).
To dzień karaibski w najlepszym sensie: trochę aktywności, dużo natury i ten luz, którego po intensywnej części nikaraguańskiej naprawdę będzie nam trzeba.
Rano ruszymy do karaibskiej wioski, gdzie odwiedzimy lokalną farmę. Zanurzymy się w naturze, poznamy faunę i florę regionu i zobaczymy Kostarykę od bardziej lokalnej, codziennej strony.
Później ruszymy w stronę Tortuguero. Noc spędzimy tuż u bram parku narodowego, żeby następnego dnia wejść w jeden z najbardziej dzikich fragmentów Kostaryki.
Wieczorem planujemy spokojną praktykę jogi — łagodną, regeneracyjną, z oddechem i wyciszeniem przed dżunglowym finałem wyprawy.
Rano, jeśli czas i warunki pozwolą, zaczniemy dzień praktyką jogi – spokojnym ruchem i oddechem przed wejściem w świat kanałów, ptaków, małp i tropikalnej zieleni.
Potem czeka nas rejs kanałami Parku Narodowego Tortuguero. To jedno z najbardziej unikalnych miejsc Kostaryki – dżunglę ogląda się tutaj z poziomu łódki, płynąc wśród gęstej roślinności i wypatrując zwierząt.
Możemy zobaczyć małpy, kajmany, ptaki, a przy odrobinie szczęścia także inne dzikie zwierzęta. To zupełnie inny rodzaj kontaktu z naturą niż trekking czy plaża – bardziej cichy, uważny, trochę filmowy.
Wieczorem wrócimy do San José, gdzie zjemy ostatnią wspólną kolację. Będzie czas na rozmowy, wspomnienia i powolne domykanie tej podróży.
Transfer na lotnisko i wylot do Polski.
Jeśli godzina wylotu i logistyka pozwolą, rano zrobimy jeszcze krótką, pożegnalną praktykę jogi — bardziej symboliczną niż intensywną. Trochę oddechu, trochę wdzięczności dla ciała, które przeszło przez dżunglę, wulkany, granice, plaże, przejazdy i tyle nowych doświadczeń.
W bagażu? Leniwce, lawa, karaibski luz, turkus Rio Celeste, kurz z Cerro Negro, oceaniczny Nowy Rok i notes pełen myśli, które przyszły gdzieś po drodze.
Ze względu na warunki pogodowe i/lub sytuację polityczną plan może ulec lekkiemu dopasowaniu. Wszelkie zmiany będą równie atrakcyjne.
Uwaga o praktykach jogi:
Planujemy ok. 9 praktyk jogi podczas wyprawy. Ich dokładny układ może się lekko zmieniać w zależności od godzin przejazdów, pogody, warunków noclegowych i energii grupy. Czasem będzie to pełniejsza praktyka fizyczna, czasem spokojniejszy oddech, medytacja, joga nidra albo rozluźnienie po intensywnym dniu. To nie jest stacjonarny retreat jogowy, tylko aktywna wyprawa przez dwa kraje – joga będzie nam towarzyszyć w podróży, pomagać się regenerować i wejść w nowy rok z większą uważnością.
Atrakcje w cenie:
Atrakcje opcjonalne
Noclegi
Śpimy w klimatycznych, sprawdzonych hostelach, lokalnych hotelikach i chatkach położonych w naturze.
Zakwaterowanie odbywa się w pokojach wieloosobowych, najczęściej 4-osobowych. W niektórych miejscach możliwe jest współdzielenie łóżek. Kilka nocy spędzimy u nikaraguańskich rodzin.
Noclegi zmieniamy średnio co 2–3 dni, aby zobaczyć jak najwięcej i poczuć rytm podróży.
Jedną noc spędzimy w wygodnym, nocnym autobusie, oszczędzając czas i zyskując kolejne przygody.
Transport
Głównie poruszamy się lokalnymi środkami transportu, również słynnymi chickenbusami. Na pewnych odcinkach będziemy mieć wynajętego busa (od 8 osób w grupie).
Lokalne taksówki złapiemy tylko sporadycznie – wtedy, gdy naprawdę trzeba.
Szczepienia
Do Kostaryki i Nikaragui nie ma szczepień obowiązkowych, ale przed podróżą warto rozważyć te zalecane przez lekarzy medycyny podróży: WZW A i B, błonica, tężec, krztusiec, dur brzuszny oraz wścieklizna. Żółta febra wymagana jest tylko przy przylocie z krajów zagrożonych tą chorobą.
Zajrzyj do poradni medycyny tropikalnej lub swojego lekarza chorób zakaźnych – doradzą najlepiej.
Wyrusz z nami na wyprawę życia!
Dołącz do nas, aby odkrywać magiczne rejony Ameryki Łacińskiej.















